Praktyka ratowania życia, Losar 2142

Zbliża się data Tybetańskiego Nowego Roku. 19 lutego rozpocznie się Rok Drewnianej Owcy i tradycyjnie wykonujemy wtedy praktyki oczyszczające oraz praktyki niosące pomyślność. Znakomitym sposobem wyrażenia tej intencji jest praktyka ratowanie życia innym czującym istotom. Fundacja Centaurus, która ratuje konie, zbiera środki dla Filipka i Orli. Przyłączmy się do tego choćby najmniejszą kwotą. Kwota niewielka, ale za to zasługa wielka. A jak kwota większa i intencja czysta, to zasługa ogromna.

Uwalnianie zwierząt to tradycyjna buddyjska praktyka ratowania życia istot przeznaczonych na ubój. Praktykę tę wykonuje się we wszystkich szkołach buddyjskich: Terawady, Mahajany i Wadżrajany. W buddyzmie tybetańskim znana jest pod nazwą „Tsethar”.

Choć naturalnie praktyka uwalniania życia powinna być spontaniczna, żeby z powodzeniem uratować zagrożone życie, to można ją również zaplanować. Planowanie często obejmuje zakup zwierzęcia bezpośrednio z ubojni lub od rybaków; można to robić w pomyślne dni buddyjskiego kalendarza, aby zasługa z tego działania została pomnożona tysiące razy. Zwierzęta błogosławi się przed bezpiecznym wypuszczeniem do naturalnego środowiska, jednocześnie modląc się i często dedykując modlitwę komuś choremu lub zmarłemu z wiarą, że osoba ta również odniesie korzyść z dedykacji.  W Tybecie zwierzę często oznacza się wstążką wskazując, że jego życie zostało uwolnione, w powszechnym rozumieniu oznacza to, że będzie mogło umrzeć z przyczyn naturalnych. Choć uważa się, że to tradycyjny sposób wykonywania tej praktyki, Orgyen Trinley Dordże skomentował, że znaczenie jej jest szerokie i ludzie mogą korzystać ze swojej inteligencji, aby rozszerzać praktykę na inne sposoby; wskazał, że zasadzenie jednego drzewa może być korzystniejsze niż wykonanie Tsethar dla wielu istot.

Historie naszych podopiecznych:
Filipek to historia jakich tysiące. I zakończenie, które nikogo już nie zaskakuje.
Nieudany prezent świąteczny? Odpad hodowlany? Znudził się albo nie sprostał wymaganiom nowych właścicieli? A może po prostu właściciel wygonił za bramę, jak to na wsiach bywa. Bo piskliwy, za dużo zjada, za mało szczeka. Tysiące powodów. Jedna mała, przemarznięta kulka nieszczęścia.  Nie wiemy ile dni włóczył się w okolicach Wrocławia. Znaleziony zupełnie przypadkiem, w krzakach. Bo tylko przypadek chciał, ze kierowca się zatrzymał, a Filipek już zapewne nie miał siły uciekać. Wymarznięty, przerażony szybko i ufnie wtulił mordkę w ciepły koc i zasnął na siedzeniu fotela.



Filipek jest zarobaczony, zapchlony, niedożywiony i apatyczny. Potrzebne są fundusze na diagnostykę i podstawową opiekę weterynaryjną. Piesek ma około 3 lub 4 miesięcy, potrzebna jest też specjalistyczna karma i suplementy, które wzmocnią organizm.
Jeśli chcesz możesz wesprzeć bezdomnego Filipka dokonując wpłaty z tytułem "dla Filipka"
na konto: PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Stara Orla
Przyszła do nas, kiedy starość stała już u progu. Chociaż niektórzy twierdzili, że bliżej jej do Tęczowego Mostu. Tamtego dnia chwiejnym krokiem minęła bramę i opadła z sił, jakby odbyła potężna walkę, a teraz mogła odpocząć. Leżała wtedy kilka dni wpatrzona w stare stajenne okno, za którym rozpościerały się pastwiska. Do końca nie wiedzieliśmy czy jeszcze zdąży je zobaczyć, nim przeminie. Zapewne wielu rzeczy Orla nie zdąży..
Zdążyła być natomiast posłusznym koniem rekreacyjnym, oddaną matką stadną, a nawet zastawem za nierozliczone długi. Stamtąd ją odebraliśmy - właściciel który przez lata morderczo eksploatował Orlę w wielu podwarszawskich stajniach zwyczajnie nie zapłacił handlarzowi za usługę. Zostawił Orlę jako gwarant. I nigdy już nie wrócił.


Mijał czas. Czyli to, czego Orla nie miała. Powykrzywiane nogi prowadziły ją na pastwiska, widziała jeszcze lato, i śnieżną zimę, kiedy to jej wystające żebra okrywaliśmy ciepłą derką. Przeniosła się wraz z nami tu, pod Wrocław. I z czasem zaczęła jeszcze bardziej podupadać na zdrowiu. Derka i witaminy to już zbyt mało, aby zapewnić jej komfort życia, a raczej komfortową starość.
Dziś Orla ma około 25 lat. Zapomniał o niej były właściciel, nie pytają o Orlę Ci, których nauczyła w szkółkach tak wiele. A dziś Orla potrzebuje tych pytań najbardziej. Potrzebuje specjalistycznego musli dla starych koni, bo ma problemy z przyswajaniem. Potrzebuje niesterydowych leków przeciwbólowych bo opuchnięte nogi nie dają rady jej już nosić. Potrzebuje lepszych suplementów, częstych zabiegów weterynaryjnych (zęby, morfologia), leków wspomagających serce i układ krążenia.
Koszt trzymiesięcznej minimalnej kuracji lekami, specjalistyczną paszą i suplementami to co najmniej 2000 zł.
Możesz wesprzeć staruszkę Orlę dokonując darowizny z tytułem "dla Orli"  
na konto: PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350

Korzyści z ratowania życia
(tekst napisany przez) Chatrala Rinpocze

Kłaniam się przed Lamą, buddą Amitajusem
oraz kandydatami na bodhisattwów.
Opiszę teraz pokrótce korzyści
płynące z uwalniania zwierząt i wykupywania ich życia.

Ratowanie zwierząt od uboju i śmiertelnego niebezpieczeństwa
z całkowicie czystą motywacją i postępowaniem
jest bez wątpienia praktyką wartą podejmowania
przez wszystkich idących śladem Buddy Siakjamuniego.
Wiele sutr, tantr i komentarzy
opisuje szczegółowo, jakie przynosi ona korzyści,
a niezliczeni uczeni i urzeczywistnieni mistrzowie Indii i Tybetu
podkreślają wartość i znaczenie przynoszenia korzyści innym istotom.
Nawet w podstawowym pojeździe unika się wyrządzania szkody innym,
w Mahajanie jest to sedno szkolenia bodhisattwy,
a w mantrze tajemnej jest to główne ślubowanie rodziny Ratna.
U podstaw tego leży następujące rozumowanie: na tym świecie
nic nie jest nikomu tak drogie, jak jego własne życie,
nie ma więc większej zbrodni niż odebranie życia,
a żadna uwarunkowana cnota nie przynosi większej korzyści
niż akt ratowania istot i wykupu ich życia.
Dlatego, jeżeli pragniesz szczęścia i dobra,
ćwicz się w tej najwyższej ze ścieżek,
która została dowiedziona w pismach i przez argumentację,
i jest wolna od przeszkód i potencjalnych niebezpieczeństw.
Zwróć uwagę na własne ciało i biorąc je za przykład,
dołóż wszelkich starań, żeby nie zabijać żadnej żywej istoty:
ptaków, ryb, dzikich zwierząt, bydła, a nawet małych owadów.
Zamiast tego staraj się ocalić im życie
dając im ochronę przed każdym strachem.
Korzyść z takiego postępowania jest większa, niż można sobie wyobrazić.

To najlepsza praktyka dla osiągnięcia długowieczności
i najwspanialszy rytuał dla żyjących lub umarłych.
To moja główna praktyka wykonywana dla pożytku innych istot.
Rozpuszcza ona wszystkie zewnętrzne i wewnętrzne trudności i przeszkody,
bez wysiłku i spontanicznie; owocuje korzystnymi warunkami,
a jeśli jest inspirowana szlachetnym umysłem bodhiczitty i
wykonywana z poświęceniem i modlitwami czystej aspiracji,
doprowadzi do całkowitego oświecenia
i osiągnięcia dobrobytu dla siebie i innych—
nie trzeba w to wątpić!
Ci, których umysły skłaniają się ku cnocie i przynoszącym korzyści działaniom,
powinni zabronić polowania i połowów na swojej ziemi.
Zwłaszcza niektóre ptaki, takie jak gęsi i żurawie,
ich karma skłania do migracji,
więc lecą na południe jesienią, a wiosną na północ.
Czasami, zmęczone wysiłkiem swego lotu
lub zgubiwszy drogę, zmuszone są lądować
udręczone, przestraszone i niespokojne; kiedy tak się stanie,
nie należy rzucać w nie kamieniami ani do nich strzelać.
Nie należy starać się je zabić ani im zaszkodzić,
lecz raczej chronić je tak, by mogły z łatwością znów wzlecieć.
Ofiarowanie opieki i czułości czującym istotom
znajdującym się w trudnej sytuacji, nie mającym ochrony,
przynosi tyle samo korzyści co medytacja
na pustkę, współczucie mająca za podstawę—
tak powiedział wspaniały Pan Atisha.
Lamowie, urzędnicy, mnisi, mniszki, mężczyźni i kobiety
we wszystkich miejscach, nad którymi macie kontrolę,
wywierajcie wpływ, róbcie wszystko, co w waszej mocy,
żeby uwalniać zwierzęta i wykupywać ich życie,
a jednocześnie zachęcajcie innych, by robili to samo.
Wszędzie, gdzie takie działania mają miejsce,
wygasają choroby u ludzi i bydła,
żniwa będą obfite, a życie długie.
Wszyscy będą cieszyć się obfitością szczęścia i dobrobytu,
a w chwili śmierci pozostawią za sobą zwodnicze doświadczenia,
by odnaleźć wspaniałe odrodzenie w wyższych światach.
Ostatecznie nie ma wątpliwości, że prowadzi to do łatwego
odnalezienia najwyższego i idealnego stanu przebudzenia.

W odpowiedzi na prośbę doktora Dordraka,
który ofiarował czysty jedwabny szal i sto rupii nepalskich,
ten, którego nazywają Chatral Sangye Dordże,
który nieustannie stara się wykupywać życie,
spontanicznie zapisał to, co przyszło mu na myśl.
Dzięki zasłudze stąd płynącej, oby wszystkie czujące istoty
zaczęły praktykować oświecone działania!

Mamakoling samanta!

Przekaż dalej

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn